Pierwszego sierpnia rozpoczęło się u mnie lato. Tego dnia Agencja Meteorologiczna ogłosiła wyczekiwane przez wszystkich zakończenie pory deszczowej w Tokio i okolicach. A skoro lato, to temat lekki, żadne tam zwiedzanie i wędrowanie, żeby się nie przemęczyć.
W zeszłym roku żaliłam się na uciążliwą porę deszczową –
ciągłe deszcze, bez dnia wytchnienia. I trudności z praniem, a raczej
suszeniem. W tym roku nie było tak źle. Pora deszczowa dawała chwile oddechu i
nawet suszenie prania nie sprawiało aż takiego problemu. Tyle tylko, że
tegoroczna pora deszczowa nie chciała się skończyć. Różne masy powietrza nie
przesuwały się tak jak powinny, jedne były zbyt słabe a inne zbyt silne, i
front deszczowy tkwił sobie nad Japonią. To spowodowało, że pora deszczowa
skończyła się w Tokio jedenaście dni później niż w przeciętnym roku i osiem dni później
niż w 2019. Zakończenie pory deszczowej w sierpniu zanotowano ostatnio
trzynaście lat temu, jeśli dobrze pamiętam.
Mamy więc lato. Osobiście nie przepadam za tą porą roku,
bo z wiekiem coraz gorzej znoszę upały i dużą wilgotność, ale po długiej porze
deszczowej lato jednak sprawia mi radość. I nareszcie mogę prać do woli ;-)
W każdym kraju, w każdej kulturze dana pora roku z czymś się kojarzy.
W Japonii lato to m.in. cykady (po jap. semi) i ich „śpiew”.
Samce „śpiewają” w celu przywabienia samic tak pracowicie, że na
początku można prawie zwariować od tego „hałasu”. Piszę hałas, bo dźwięki są
bardzo głośne i wydają się być przykre i dokuczliwe dla ucha. Ale jak już się
przyzwyczaimy i zaczniemy rozróżniać dźwięki wydawane przez różne cykady, to słuchanie
staje się przyjemnością, a jeśli nie przyjemnością, to z pewnością przestaje
być uciążliwe i wtapia się w tło.
Z jaj złożonych na roślinach wykluwają się larwy, które schodzą pod ziemię. Tam żywiąc się sokiem wysysanym z korzeni drzew spędzają siedem lat, a kiedy już mają dość wychodzą na powierzchnię i linieją po raz ostatni zmieniając się w dorosłą cykadę. Dorosła cykada żyje tydzień. Tak na marginesie, na te wylinki można się natknąć w wielu miejscach, a niektórzy nawet zabierają je na pamiątkę.
Tak wygląda w ogólnym zarysie cykl życia cykady. Co ciekawe, cykady podlegają przeobrażeniu niezupełnemu, czyli larwa przeobraża się w dorosłego osobnika z pominięciem stadium poczwarki.
Ale okazuje się, że te siedem lat w ziemi i tydzień życia dorosłej cykady, to... młodzież by powiedziała: ściema. Podobno bardzo trudno zbadać cykl życia cykady i pewnie stąd te nieścisłości. Z całą pewnością larwa spędza w ziemi kilka lat (cykada Graptopsaltria nigrofuscata, po jap. aburazemi, sześć lat), ale nie udało się określić dokładnej liczby dla wszystkich rodzajów cykad. Co do dorosłego osobnika, to okazało się, że żyje nie tydzień, ale około miesiąca. Dowiódł tego w zeszłym roku pewien licealista z prefektury Okayama.
I tak mit o krótkotrwałym ulotnym życiu cykad legł w gruzach ;-)
A ta krótkotrwałość życia i różnorodność dźwięków sprawiały, że od dawien dawna cykady dostarczały wzruszeń i stanowiły symbol ulotności i przemijania.
Cykady stanowiły też natchnienie dla poetów. Ponieważ to nie jest blog literacki, zamieszczę tylko jeden przykład – haiku z 1689 roku napisane przez Matsuo Bashō (1644-1694), ale za to z kilkoma wersjami przekładu na język polski.
Haiku to japońska forma poetycka, miniatura poetycka
składająca się z 17 sylab podzielonych na trzy części po 5, 7 i 5 sylab.
Najwybitniejszym twórcą haiku był wspomniany wyżej Bashō.
閑さや岩にしみ入る蝉の声 (zapis z użyciem kanji)
しずかさや いわにしみいる せみのこえ (zapis w hiraganie)
Shizukasa-ya
iwa-ni shimiiru
semi-no koe
(zapis w transkrypcji)
A oto tłumaczenia:
1) Mikołaja Melanowicza (ur. 1935 r., japonista, tłumacz literatury japońskiej)
Cisza dokoła
Jedynie głos cykady
przenika skałę.
2) Niny Dzierżawskiej (absolwentka warszawskiej japonistyki z 2008 r.)
jaka cisza!
skałę przenika
głos cykady
3) Agnieszki Żuławskiej-Umedy (ur. 1950 r., japonistka, tłumaczka języka japońskiego)
Wokół tak cicho –
Stapia się z litą skałą
Wołanie cykad
Cisza
lita skała nabrzmiała
wołaniem cykad
Cisza... i nagle
Coś się w głąb skały wwierca:
To głos cykady...
Która wersja Wam się najbardziej podoba?
Ale wróćmy do samych cykad. Chciałabym jeszcze przedstawić rodzaje i ich „hałaśliwe” śpiewy.
Cykada po japońsku to semi. Końcówka „zemi” (wym. dzemi) występująca w większości japońskich nazw to semi, które uległo udźwięcznieniu. Podkreślę, to może będzie łatwiej przeczytać :-)
Te popularne w Japonii to: ezoharuzemi (Terpnosia nigricosta), higurashi (Tanna japonensis), aburazemi (Graptopsaltria nigrofuscata), tsukutsukubōshi (Meimuna opalifera), minminzemi (Hyalessa maculaticollis), kumazemi (Cryptotympana facialis), niiniizemi (Platypleura kaempferi), koezozemi (Lyristes bihamatus), chitchizemi (Kosemia radiator), haruzemi (Terpnosia vacua).
Haruzemi – jak wskazuje japońska nazwa (wiosenna cykada)
pojawia się już w kwietniu i można ją spotkać do czerwca. Ale ponieważ występuje tylko w lasach
sosnowych, żeby ją usłyszeć czy zobaczyć trzeba się specjalnie do takiego
lasu wybrać. Najłatwiej z kolei natknąć się na aburazemi, nawet w przydomowym ogródku.
Aburazemi, minminzemi i kumazemi zaliczają się do największych z całkowitą długością odpowiednio 56-50 mm, 56-63 mm, 60-65 mm.
Te najmniejsze to chitchizemi (27-32 mm), haruzemi (32-37 mm) i niiniizemi (32-40 mm).
Cykady mają przezroczyste skrzydła, które oglądane z bliska przypominają witraże – przynajmniej mnie się tak wydaje. Jedynie te u aburazemi są brązowe nieprzezroczyste.
Szukając informacji o cykadach trafiłam na stronę Japońskiej Agencji Meteorologicznej i doznałam lekkiego szoku, mimo że do czynienia z Japonią mam już bardzo długo. Otóż znalazłam tabelkę z..., nie mam pojęcia jak to powiedzieć po polsku, ... z dniami pierwszego śpiewu (?) cykad według miast i to od zapoczątkowania pomiarów (1953 r.) do dzisiaj. Na przykład, cykada aburazemi w Tokio odezwała się po raz pierwszy w tym sezonie 28 lipca, cztery dni później niż w przeciętnym roku i pięć dni później niż w 2019.
Takich tabelek jest całkiem sporo. Chcecie sprawdzić, kiedy zaśpiewał po raz pierwszy wierzbownik japoński (po jap. uguisu – zwany też ptakiem ogłaszającym wiosnę) w danym roku? Jest odpowiednia tabelka. A może kiedy po raz pierwszy zauważono robaczki świętojańskie? Też jest tabelka. Albo kiedy jakieś drzewo wypuściło pączki, zmieniło kolor liści, zrzuciło liście, kiedy zakwitły jakieś kwiaty? Nie ma sprawy, też jest tabelka. Oczywiście w tabelkach umieszczono tylko wybrane zwierzęta i rośliny, które w jakiś sposób są ważne dla Japończyków, ale i tak takie zestawienie robi ogromne wrażenie.
Czas na zdjęcia.
![]() |
1. Ezoharuzemi źródło zdjęcia |
2. Higurashi źródło zdjęcia |
3. Aburazemi źródło zdjęcia |
![]() |
4. Tsukutsukubōshi źródło zdjęcia |
![]() |
5. Minminzemi źródło zdjęcia |
6. Kumazemi źródło zdjęcia |
7. Niiniizemi źródło zdjęcia |
8. Koezozemi źródło zdjęcia |
![]() |
9. Chitchizemi źródło zdjęcia |
![]() |
10. Haruzemi źródło zdjęcia |
I jeszcze „śpiew” cykad. Udało mi się znaleźć sześć niedługich filmików na youtube. Pozostałe to nagrania dźwiękowe znalezione w interenecie do odtworzenia po kliknięciu w nazwę cykady.
1. Ezoharuzemi
2. Higurashi
3. Aburazemi
4. Tsukutsukubōshi
5. Minminzemi
6. Kumazemi
7. Niiniizemi
8. Koezozemi
9. Chitchizemi
10. Haruzemi
Moja ulubiona, przynajmniej ostatnio, to minminzemi. Dlaczego? Bo potrafię rozpoznać jej głos i nie jest dla mnie aż tak bardzo hałaśliwa jak aburazemi czy kumazemi. A Wam spodobały się cykady? Która najbardziej?
PS. Wygląda na to, że na smartfonie nie wyświetlają się miniaturki filmików z YT. Nie wiem dlaczego. Popracuję nad tym. → Wkleiłam linki do YT.
Niesamowite! Te tabelki zwłaszcza! Ale sporo też dowiedziałam się o cykadach, nie miałam pojęcia, że są różne gatunki. I tak naprawdę to nie widziałam tak dokładnie żadnej cykady, chociaż miałam okazję spędzać urlop w pobliżu piniowego lasku, który rozbrzmiewał chórem cykad. Z wyglądu najbardziej mi się podoba aburazemi, co do śpiewu to chyba co innego posłuchać przez chwilę, a co innego mieć takie śpiewające towarzystwo na okrągło za oknem :).
OdpowiedzUsuńJa też nie wiedziałam, że jest tyle rodzajów. Im więcej czytałam o cykadach przygotowując ten wpis, tym bardziej mnie temat wciągał. Do śpiewu można się po jakimś czasie przyzwyczaić i w końcu przestaje się zwracać uwagę, ale jak nagle cykady ucichną, to zaczyna tego "hałasu" brakować.
UsuńZapisuję zatem jeden punkt dla aburazemi :-)
Jaki cudny wpis!!! I zdjecia i spiew, nic z tego nie zmalam :) Dziekuje!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)))
:-)) Dzięki!!!
UsuńCieszę się, że na coś się przydał ten mój opis ;)
Pozdrawiam słonecznie :-)
Lato mogłoby trwać krócej, zdecydowanie turystyka teraz odpada. 37°C to nie pogoda na spacery czy zwiedzanie. Rozumiem Cię i jednoczę się z Tobą w cierpieniu. ;]
OdpowiedzUsuńDziękuję! Dodaje otuchy świadomość, że jest gdzieś ktoś kto cierpi podobnie ;-)
Usuń;)
UsuńTaką aburazemi to widziałam lekko uszkodzoną na chodniku w Singapurze. To był jedyny żywy owad, który widziałam tam w naturze.Tam nawet much i komarów nie widziałam- sterylność górowała nad wszystkim.Nie miałam nawet bladego pojęcia, że jest tyle gatunków tego owada.Dobre masz skojarzenia ich skrzydełek z widokiem witraża. Niektóre ważki mają taki wyraźny rysunek na swych przezroczystych skrzydełkach, utworzony z wypełnionych limfą naczynek. To ta "siateczka" umożliwia im usztywnienie skrzydełek. Ma to każdy owad, ale u niektórych to lepiej widać. U mnie zaczęły się upały- już teraz mam w głębokim cieniu 31, a potem będzie więcej. A ja zaraz wyruszam w plener i biorę parasolkę - od słońca.
OdpowiedzUsuńCiesze się, że jesteś w sieci- długo Cię nie było, a ja tak lubię Twoje posty.
Serdeczności;)
Dziękuję :-)) Ostatnio mało zwiedzam, więc i tematów trochę brakuje, a poza tym pora deszczowa nie nastraja pozytywnie, więc i chęci do pisania miałam mniej.
UsuńWypróbowałam różne nakrycia głowy na słońce, ale doszłam do wniosku, że jednak parasolka będzie najlepsza i właśnie jestem w trakcie wybierania.
Wytrwania w upałach, Anabell, i nie zapominaj o napojach :)
Chyba pierwsza i ostatnia wersja do mnie najbardziej przemawiają:-)
OdpowiedzUsuńZnowu wiem coś nowego, tym razem o cykadach:-)
Skrzydła mają niesamowite, jak secesyjne witraże!
Ja też sie sporo dowiedziałam przygotowując ten wpis :)
UsuńZapisuję więc po jednym punkcie dla tych wersji ;-)
Z Twego postu wynika, że niewiele wiedziałam o cykadach, dzięki za wiadomości, polubiłam cykady. Może z czasem i do głośności przywyknę, więc na wakacjach nie będą przeszkadzać.
OdpowiedzUsuńMin min zemi najdelikatniej śpiewa (cyka?).
Serdeczności zasyłam
Cieszę się, że polubiłaś cykady :) Trochę się obawiałam, że zdjęcia w takim zbliżeniu mogą zniechęcić, jeśli ktoś generalnie nie przepada za owadami. Fajnie, że zwróciłaś uwagę na minminzemi.
UsuńPozdrawiam :)
Słyszałam kiedyś cykady w Rzymie - to było coś niesamowitego. Dookoła niesamowity hałas samochodów, a na placu pełnym zieleni śpiew a raczej cykanie cykad... Wierzyć mi się nie chciało.
OdpowiedzUsuńMagnolio - dziękuję za interesujący wykład.
Serdeczności:-)
To ja dziękuję Stokrotko, że podzieliłaś sie swoim doświadczeniem z cykadami :))
UsuńPrzede wszystkim wszystkiego najlepszego z okazji lata, Magnolio:-)
OdpowiedzUsuńCykady kojarzą mi się z wakacjami na południu Europy, a głównie z Grecją- wydaje mi się, że tam jest ich najwięcej i najgłośniej 'grają'. W Hiszpanii też umilają mi czas swoim brzęczeniem. Ale które z nich? Nie mam pojęcia. W ogóle nie miałam pojęcia, że jest aż tyle 'rodzajów' cykad! Dla mnie cykada to...cykada i tyle:-) A tu nie dość, że tyle ich jest, to jeszcze każda inaczej brzęczy. I tego wszystkiego dowiedziałam się dzięki Tobie:-)
Pozdrawiam cieplutko:-)
Amasjo, dziękuję :))
UsuńW Gracji nie byłam, a w Hiszpanie musiałam nie zwrócić uwagi i zawsze cykady kojarzyły mi się z Japonią. Nie wiem, czy te europejskie też są takie liczne i czy inaczej cykają, trzeba by to jakoś sprawdzić.
Serdeczności :-)
No w "GrAcji" to z pewnością nie byłam ;-) Oczywiście "GrEcji" miało być. I "w Hiszpanii". Przepraszam za literówki.
UsuńNiesamowity koncert! Wysłuchaliśmy wspólnie z Mężem i obejrzeliśmy wszystkie fotografie. Najpiękniejsze dla mnie te z witrażowymi skrzydełkami, tj. fot.1,2,8; dla niego - kojarzące się z rycerską zbroją, tj. fot. 3,4,6,9 :)Zresztą wszystkie są śliczne. Przypominają z boku nasze pasikoniki. takie duże, zielone, które w czasie wakacji słychać było u babci w ogródku.
OdpowiedzUsuńMokuren, dziękuję i najserdeczniej pozdrawiam :)))
Dziękuję Ci Aniu za taką szczegółową opinię :)
UsuńI cieszę się, że śiew cykad się podobał.
Serdecznie pozdrawiam i Ciebie, i Męża :)))
Dzięki! Wróciłam znów, żeby popatrzeć na te piękności:) Ostatnio nad wodą widziałam niesamowicie piękną ważkę, zieloną, delikatną jakby zjawisko z innego świata i zapragnęłam spojrzeć ponownie na Twoje cykady:))) Buziaki! anka
UsuńDzieki!
UsuńWażki też są przepiękne, tylko niestety takie szybkie, że trudno im się dobrze przyjrzeć, nie mówiąc o sfotografowaniu :)
Kawaler numer 3 i numer 5 to moi faworyci, ale wszyscy wyglądają jak owadzi samurajowie. A kiedy się puści wszystkie filmiki naraz... niesamowita orkiestra. Tłumaczenia haiku - nr. 1. Ale wykonałaś pracę! Dzięki tobie dowiedziałam się tylu rzeczy, dziękuję, dziękuję! Oby lato nie było zbyt uciążliwe :)
OdpowiedzUsuńZapisuję!
UsuńDobry pomysł miałaś z tym słuchaniem na raz, bo w naturze też na ogół różne cykady śpiewają naraz.
Dziękuję! Jakoś się trzymam, ale wysoka wilgotność, zwłaszcza wieczorami, jest trudna do zniesienia.
Pozdrawiam serdecznie :))
Hasło "cykady" momentalnie uruchamia w moim mózgu nucenie "Cyykkady naaa Cyklaaadach!" :D W pewnym sensie można powiedzieć, że te owady mają bardzo długie dzieciństwo ( w odniesieniu do długości ich całego życia) - też bym wolała takie proporcje, dorosłość jest przereklamowana :D . A co do haiku - to zaskakujące, na jak wiele różnych sposobów można przetłumaczyć tak krótki tekst.
OdpowiedzUsuńWitam Cię serdecznie Bohomazing :-)
UsuńA wiesz, że jak też jak pisałam tego posta, to miałam w głowie ten utwór Maanamu :)
O, ciekawe spojrzenie na życie cykady. Rzeczywiście, dorosłość, zwłaszcza ta późna, troche przereklamowana jest.
Jeszcze chyba u Ciebie nie byłam. postaram się zajrzeć w najbliższym czasie.
I u nam upałów ciąg dalszy🌞💛
OdpowiedzUsuńJa jakoś je znoszę, ale przyroda mdleje🌲🌳🌸
Serdeczności zostawiam i dziękuję za tyle ciekawostek, zdjęć, melodii z cykadami w roli głównej🌻🙋♀️🦋
Nie ma za co, to ja Ci dziękuje za odwiedziny :)
UsuńWszystkiego dobrego i żeby te upały choć trochę zelżały!
To ciekawe, że Polkom cykady kojarzą się przede wszystkim z piosenką Kory. Haiku 1 i 2 zaintrygowały mnie, bo mają przestawione wersy. W pierwszym wers drugi mówi o głosie, a potem o skale, a w drugim najpierw jest skała, a potem cykady. Jednak wersje 3 i 4 podobają mi się najbardziej. Co do samych cykad, to poza skrzydłami, które jak napisałaś są przeźroczyste, ciała są brązowe, szare czyli mało kolorowe. Te skrzydła Minminzemi, Haruzemi czy Koazozemi kojarzą mi się z ażurem serwetki szydełkowanej z cieniutkich nici. Fantastyczny, bardzo starannie i wszechstronnie opracowany post. Mogłabyś zamieścić go na Portalu www. kobieta 50 Plus, by więcej osób go przeczytało. Mam bowiem wrażenie, że przeciętny człowiek ciągle za mało wie o otaczającej go przyrodzie. Czekam na post o drzewach i życząc udanego lata, serdecznie pozdrawiam. A blog Bohomazing jest bardzo ciekawy, przynajmniej dla mnie, więc wizytę polecam.
OdpowiedzUsuńZupełnie nie zwróciłam uwagi na to przestawienie wersów. Po japońsku najpierw jest mowa o ciszy, potem o skale i na końcu o cykadach. I jeszcze jako ciekawostkę dodam, że po japońsku całe haiku zapisuje się jednym ciągiem, a tylko w tłumaczeniach występuje podział na wersy.
UsuńBardzo podoba mi się Twoje skojarzenie z ażurem serwetki :)
Dziękuję :-) Ale chyba mnie przeceniasz. Muszę sobie przemyśleć Twoją sugestię.
Serdecznie pozdrawiam!
Ja słyszałam cykady na półwyspie Bałkańskim. Nie wiedziałam jednak tyle o tych stworzonka h. Posłuchałam, poczytałam. Dzięki. Jako ciekawostkę mogę napisać, że nie dawno wpadł do mojego mieszkania niewielki nietoperz, zaplatał się biedak w szare między meblami i musieliśmy trochę uszkodzić mebel, aby mógł się wydostać. Poszukałam trochę na temat tych stworzonek i npowiem szczerze, że nie wiedziałam iż jest tyle ich rodzajów. Czego to człowiek sie ciągle dowiaduje na temat różnych spraw, rzeczy....
OdpowiedzUsuńJa też dopiero jak pisałam ten post dowiedziałąm się tylu ciekawych rzeczy o cykadach.
UsuńTo mieliście przygodę z nietoperzem. Współczuję. Pewnie i sam nietoperz bardzo się zestresował sytuacją.
Te japońskie cykady przypominają mi o cykadach w moim ukochanym Czorsztynie - ilekroć tam jestem, ich śpiew co noc kołysze mnie do snu. A jestem zdecydowanie za rzadko.
OdpowiedzUsuńCo do haiku, uwielbiam wszelkiego rodzaaju tłumaczenia i samą sztukę tłumaczenia - po części hobbistycznie, a po części zawodowo :) Gdybym miał wybrać z tych wersji proponowanych przez Ciebie, to chyba tą z "wwiercaniem się" w skałę...
Zapraszam na 2 część polsko-irlandzkich ciekawostek :)
O! A ja w Polsce nigdy cykad nie słyszałam, zawsze kojarzyły mi się z Japonią - tu je po raz pierwszy usłyszałam i byłam przekonana, że w Polsce nie ma.
UsuńTa wersja z "wwiercaniem się" rzeczywiście jest interesująca i powiedziałabym, że dość nietypowa.
Dziękuję, zajrzę jak najszybciej :)
Wow, fantastyczny post! Nie wiedziałam tylu rzeczy o cykadach... Zetknęłam się z nazwą "higurashi" i to głównie za sprawą pewnego anime z tymi owadami w tytule. Ich skrzydełka naprawdę przypominają witraże - coś miłego dla oka!
OdpowiedzUsuńZ wymienionych w poście tłumaczeń haiku, najbardziej przemawia do mnie to wykonane przez pana Melanowicza.
Jestem zaskoczona, że Japońska Agencja Meteorologiczna podaje również takie informacje o tym, które zwierzątko, kiedy zacznie działać. Uważam, że to wspaniałe urozmaicenie dla prognozy pogody :-)
Pozdrawiam!
Dzięki! O, a ja nie znam tego anime, ale przyznam się, że słabo się rozeznaję w tej dziedzinie.
UsuńZgadzam sie z Tobą co do tych danych zbieranych przez Agencje Meteorologiczną. Tylko, że nie podają ich przy okazji prognozy pogody (przynajmniej ja się z tym nie spotkałam), trzeba sobie samemu poszukać.
Dziękuję za wybór tłumaczenia :)
Bardzo interesujące :-) Pamiętam mój pierwszy styk z azjatyckimi cykadami: w Wietnamie. Byliśmy w dżungli i myśleliśmy, że są tam jacyś ludzie z piłami mechanicznymi... próbowaliśmy ich wypatrzeć i się nie udawało! Trochę potrwało, nim zrozumieliśmy, że to cykady :-) Dźwięk iście piekielny, szczególnie krótko przed zachodem słońca, gdy wszystkie jak jedna zaczęły się odzywać...
OdpowiedzUsuńO!, czyli wiesz o co chodzi ;-)
UsuńA tak na marginesie, podziwiam Cię za tę dżunglę, ja chybabym sie nigdy nie wybrała...